No jak Kasię Kocham - niech mnie ktoś trzyma, bo zaraz stracę kontrolę nad sobą. W drodze z pracy do domu (około kilometra) widziałem po drodze 3 stłuczki i jedno garażowanie na lampie. Sam ledwo dojechałem, bo nawet na prostej, asfaltowej drodze śniegu było do połowy kół i ciężko było ruszyć bez rozbujania samochodu.
Droga była ciężka i męcząca. Wskazówka prędkościomierza nie przekraczała 25km/h, a dodatkowo trzeba było co chwilę omijać samochody stojące na środku drogi na awaryjnych. Po powrocie do domu włączyłem radio i zasiadłem do obiadu. I co słyszę? Wywiad z panem z pługa, który ze stoickim spokojem tłumaczy reporterce, że to nie jest wina drogowców, bo zima ich kompletnie zaskoczyła i nie da się w pół godziny posypać całego miasta.
No ja przepraszam bardzo - jak to "zaskoczyła"? Po pierwsze - śnieg padał przynajmniej od 5 rano (jak jechałem na 6 do pracy to drogi już były białe). Poza tym ja jakoś już od kilku dni w prognozach pogody słyszałem, że w nocy z wtorku na środę ma zacząć padać śnieg, a w dzień mają być intensywne opady.
Więc pytam grzecznie - do jasnej anielki - jakim prawem ta zima zaskoczyła drogowców? Skąd oni biorą informacje o pogodzie? Od jakiegoś szamana? Przecież wystarczy czasami włączyć TV albo radio i posłuchać prognozy. A jak panowie są i na to za leniwi, to mogą przecież zamówić prognozę pogody przez SMS lub MMS.
Esz... to jest po prostu kpina. Za co oni biorą pieniądze? Może czas ogłosić przetarg na tą fuchę?
Tagi: zgora,
Dodano: Rok temu
Komentarzy: 23






To nie jest wina tych panów z pługa, tylko tych idiotów, którzy nimi zarządzają... Ale, ja zdążyłem przywyknąć do tego, w końcu przygotowują nas na takie niedbalstwo już od kilku lat