Widzę, że moje foto-story pod tytułem "Kilka prawd o fretkach" przedstawiające prawdziwe oblicze fretek, cieszy się dosyć dużą popularnością i uznaniem fretkomaniaków, więc dzisiaj przedstawię Wam kolejną dawkę informacji o tych jakże cudnych zwierzętach ;) Tym razem będzie to jeden dzień z pamiętnika właściciela fretek...
- godz. 04:28 - Tak - dzisiaj jest niedziela, więc mogłem sobie pospać do południa, ale poczułem, że coś z wilgotnym językiem gryzie mnie w nos. Staram się to coś ignorować, mając nadzieję, że to tylko zły sen.
- godz. 04:33 - Ignorowany potwór, znudzony brakiem reakcji na gryzienie w nos, zainteresował się zabawnymi rzęsami wystającymi z zamkniętej powieki. Tak - ugryzienia w powiekę już tak łatwo zignorować się nie da ;/
- godz. 04:34 - Powoli odzyskuję ostrość widzenia w prawym oku (lewe oko jeszcze śpi). Macham rękoma po pościeli, szukając potwora, który najwidoczniej wystraszył się mojego przeraźliwego wrzasku.
- godz. 04:36 - Zauważam "potwora" siedzącego na dywanie, i patrzącego na mnie z takim wyrazem twarzy, jak by chciał powiedzieć "o co chodzi? dlaczego się obudziłeś?". Nie mogąc długo się gniewać na tego kochanego freciaka, odwracam głowę i próbuję dalej spać.
- godz. 04:40 - Śpię
- godz. 04:48 - Śni mi się, że leżę na plaży jednej z tropikalnych wysp, a moje ciało jest pieszczone przez panie, trzymające w dłoniach kolorowe, strusie pióra. Gdy te panie zaczęły mnie łaskotać piórami po stopach, od razu się obudziłem. Ale zaraz, zaraz? Skoro się obudziłem, to dlaczego nadal czuję łaskotanie na stopach i udach? No tak - jedna z fretek łasi mi się koło stóp, a druga wlazła mi do nogawki od piżamy ;/
- godz. 04:49 - Po złapaniu obu fretek podjąłem decyzję, że resztę nocy spędzą w klatce (i tak też się stało).
- godz. 04:57 - Zasypiam
- godz. 05:14 - Fretki okazują swoje niezadowolenie, spowodowane zamknięciem w klatce, drapiąc we wszystko, co tylko powoduje jakiś hałas.
- godz. 05:15 - Wynoszę klatkę (wraz z potworami) do pokoju obok.
- godz. 05:20 - Zasypiam spokojnym snem.
- godz. 08:36 - Tata wpada do pokoju i wrzeszczy, żebym zrobił coś z tymi fretkami, bo robią w klatce tyle hałasu, że spać się nie da. Wyciągam je z klatki i wpuszczam do swojego pokoju, zabierając jednocześnie z okolic łóżka wszystko, po czym mogłyby się na to łóżko wdrapać.
- godz. 10:49 - Po kilku godzinach snu, zostaję obudzony promieniami wschodzącego słońca - tak tak - dzień czas zacząć :)
- godz. 10:52 - Ściągam pierwszą nogę z łóżka i próbuję wymacać na ziemi moje kapcie.
- godz. 10:53 - Zaniepokojony niemożnością wymacania kapci, stawiam na ziemi drugą nogę i rozglądam się po pokoju.Po chwilowych oględzinach zauważam kawałek mojego kapcia wystający zza szafy (ciekawe skąd on się tam wziął?).
- godz. 10:57 - Po dłuższych poszukiwaniach drugi z kapci został znaleziony pod łóżkiem.
- godz. 11:02 - Udaje mi się kijem od miotły wydostać drugiego kapcia spod łóżka.
- godz. 11:03 - Idę na śniadanko.
- godz. 11:19 - Wracam do pokoju i... i co widzę? Całe włosie zostało wygryzione z miotły i poroznoszone po calutkim pokoju. Ech...
- godz. 11:41 - Sprzątanie skończone. Czas wygodnie usiąść w fotelu, zrelaksować się i obejrzeć jakiś dobry film. Sięgam ręką po pilota od TV i... pilota nie ma ;/ No tak - jak wczoraj zasypiałem, to położyłem go na dywanie. Poszukiwania czas zacząć...
- godz. 11:42 - Udało się w miarę szybko zlokalizować pilota, który został zaciągnięty do klatki. Niestety pilot został ciężko poraniony - "ktoś" mu wygryzł przycisk Power, Volume +, Memo i AV ;/ No nic - nowe gumki do pilota to kwestia tylko kilku złotych - jak tydzień temu je wymieniałem, to kosztowały 5,99zł (czyli tyle samo, co 3 tygodnie temu).
- godz. 11:43 - Wciskając śrubokręt w dziurę po przycisku Power udaje mi się włączyć telewizor.
- godz. 12:30 - Udało mi się spokojnie obejrzeć mój ulubiony serial. Teraz czas sprawdzić, co ciekawego dziś przyniosła poczta elektroniczna, i co się dzieje na forach dyskusyjnych. Ale zaraz, zaraz - dlaczego kursor na ekranie nie reaguje na ruchy myszką? Pomyślałem, że wtyczka od myszy wypadła z gniazda, jak fretki buszowały gdzieś za kompem, więc ciągnę kabel od myszy. Ale co jest? Dlaczego na końcu kabla nie ma wtyczki? W akcie paniki zaglądam za kompa, a tam w gniazdo myszy jest wsadzona wtyczka, ze zwisającym, dziesięciocentymetrowym, kawałkiem kabla. Po dokładniejszych oględzinach kabla, widać wyraźnie w miejscu jego przerwania ślady ząbków moich ulubieńców. Jako, że dzisiaj jest niedziela, czeka mnie dzień bez myszki...
- godz. 14:05 - Przynoszę do domu myszkę pożyczoną od kolegi. Wciskam wtyczkę w gniazdo PS/2 i odpalam kompa. Kurde - przyniesiona mysza też nie działa! (a 20 minut temu i kolegi ją sprawdzaliśmy i działała)
- godz. 14:21 - Po wykonaniu kilku testów i pomiarów oscyloskopem, dochodzę do wniosku, że przy przegryzaniu kabla od myszy fretki spaliły mi port PS/2. No to jutro będzie trzeba kupic mysz na USB.
- godz. 14:40 - Po kilkunastominutowej zabawie, w poruszanie się po systemie, i po stronach www za pomocą klawiatury, podejmuję decyzję o wyjściu na świeże powietrze w celu zwiedzenia pobliskich lasów na rowerze.
- godz. 14:43 - Wychodzę.
- godz. 14:44 - Wracam po pompkę, bo w tylnym kole mam całkowitego flaka.
- godz. 14:46 - Grr... opona i dętka zostały przegryzione w niewyjaśnionych okolicznościach ;/ Ale ja się tak łatwo nie poddam! Biorę 30zł i idę z rowerem kupić, i wymienić dętkę i oponę.
- godz. 15:23 - Sukces! Wreszcie mogę spokojnie pojeździć!
- godz. 19:12 - Zmęczony i ledwo żyjący wracam do domu. Od drzwi wejściowych idę prosto pod prysznic, żeby zmyć z siebie pot.
- godz. 19:22 - Czyściutki i pachnący wchodzę do pokoju, w którym czeka mnie niezbyt miła niespodzianka... - fretki postanowiły poprzesadzać mi kwiatki (narazie były na etapie wyciągania ich z doniczek) ;/
- godz. 19:38 - Kończę odkurzać i sprzątać ziemię, i idę ponownie pod prysznic.
- godz. 19:51 - Wracam spod prysznica i idę do pokoju. Rozglądam się po pokoju i z niedowierzaniem myślę "chyba nic przez te 13 minut nie nabroiły...". Nie... - to jest zbyt piękne!
- godz. 19:52 - A jednak to prawda! Nic nie nabroiły! A dlaczego? Bo smacznie sobie zasnęły na mojej poduszce.
- godz. 19:53 - Kładę poduszkę, wraz ze śpiącymi pasażerami na pokładzie, na ziemi. Udało się - nie obudziły się! Chwila spokoju.
- godz. 19:55 - Pochłaniam się w oglądanie TV.
- godz. 23:20 - Wszystkie ciekawe filmy w TV się skończyły, więc postanawiam napisać nową notkę na swoim blogu. Jako, że dzisiejszy dzień obfitował w wiele różnych wydarzeń, przepiszę w notce dzisiejsze wpisy z pamiętnika.
- godz. 23:41 - Powoli zbliżam się do końca pisania notki.
- godz. 23:43 - Fretki przebiegły się po listwie zasilającej i wyłączyły mi kompa ;/ Zaczynam pisać notkę od nowa.
- godz. 0:10 - Publikuję gotową notkę.
- godz. 0:20 - Teraz można już iść spać. Muszę niestety obudzić te dwa szkodniki, żeby odzyskać poduszkę.
- godz. 0:21 - Ech ;/ Jedna z fretek tak się wystraszyła nagłego wybudzenia, że zostawiła na poduszce mokrą plamę ;/ No to dzisiaj czeka mnie noc bez poduszki...
- godz. 0:28 - I ja, i freciaki spokojnie zasypiamy. Ja zasypiam po to, by wypocząć przed jutrzejszymi zajęciami, one po to, by w nocy znowu rozpocząć swoje harce...
A teraz coś na deser ;) Skoro przeczytałeś ten post do końca, to znaczy, że musiał Cię zainteresować. W takim razie powinny też przykuć Twoją uwagę takie posty, jak Fretki online, Przyjdź do zoo, zanim..., czy chociażby Kilka prawd o fretkach. Ponadto warte przeczytania mogą się jeszcze okazać posty Jednooki kot - "cyklop" i Bociany online!. Miłej lektury.
Tagi: ciekawostki, fretki, zwierzeta,
Dodano: 2 lata temu
Komentarzy: 46
Ja po jednym dniu już bym je wywaliła 
ps. u mnie kupić dętkę w niedziele... to wyczyn.
:D są po prostu boskie
ale znajde na nich sposób jak byś cos wymyślił to czekam na podpowiedź hheejj@interia.pl miłego dzionka papapapa ;*
bo zadroga jak ktos ma fretke do oddania w okolicach elblonga berdzo hentnie wezme numer GG 8781640 pisan nawet jak ofline
pozdrawiam pa 

















świetne;)i wciągające;)Pozdrowienia;)*