Widzę, że moje foto-story pod tytułem „Kilka prawd o fretkach” przedstawiające prawdziwe oblicze fretek, cieszy się dosyć dużą popularnością i uznaniem fretkomaniaków, więc dzisiaj przedstawię Wam kolejną dawkę informacji o tych jakże cudnych zwierzętach ;) Tym razem będzie to jeden dzień z pamiętnika właściciela fretek…
- godz. 04:28 – Tak – dzisiaj jest niedziela, więc mogłem sobie pospać do południa, ale poczułem, że coś z wilgotnym językiem gryzie mnie w nos. Staram się to coś ignorować, mając nadzieję, że to tylko zły sen.
- godz. 04:33 – Ignorowany potwór, znudzony brakiem reakcji na gryzienie w nos, zainteresował się zabawnymi rzęsami wystającymi z zamkniętej powieki. Tak – ugryzienia w powiekę już tak łatwo zignorować się nie da ;/
- godz. 04:34 – Powoli odzyskuję ostrość widzenia w prawym oku (lewe oko jeszcze śpi). Macham rękoma po pościeli, szukając potwora, który najwidoczniej wystraszył się mojego przeraźliwego wrzasku.
- godz. 04:36 – Zauważam „potwora” siedzącego na dywanie, i patrzącego na mnie z takim wyrazem twarzy, jak by chciał powiedzieć „o co chodzi? dlaczego się obudziłeś?”. Nie mogąc długo się gniewać na tego kochanego freciaka, odwracam głowę i próbuję dalej spać.
- godz. 04:40 – Śpię
- godz. 04:48 – Śni mi się, że leżę na plaży jednej z tropikalnych wysp, a moje ciało jest pieszczone przez panie, trzymające w dłoniach kolorowe, strusie pióra. Gdy te panie zaczęły mnie łaskotać piórami po stopach, od razu się obudziłem. Ale zaraz, zaraz? Skoro się obudziłem, to dlaczego nadal czuję łaskotanie na stopach i udach? No tak – jedna z fretek łasi mi się koło stóp, a druga wlazła mi do nogawki od piżamy ;/
- godz. 04:49 – Po złapaniu obu fretek podjąłem decyzję, że resztę nocy spędzą w klatce (i tak też się stało).
- godz. 04:57 – Zasypiam
- godz. 05:14 – Fretki okazują swoje niezadowolenie, spowodowane zamknięciem w klatce, drapiąc we wszystko, co tylko powoduje jakiś hałas.
- godz. 05:15 – Wynoszę klatkę (wraz z potworami) do pokoju obok.
- godz. 05:20 – Zasypiam spokojnym snem.
- godz. 08:36 – Tata wpada do pokoju i wrzeszczy, żebym zrobił coś z tymi fretkami, bo robią w klatce tyle hałasu, że spać się nie da. Wyciągam je z klatki i wpuszczam do swojego pokoju, zabierając jednocześnie z okolic łóżka wszystko, po czym mogłyby się na to łóżko wdrapać.
- godz. 10:49 – Po kilku godzinach snu, zostaję obudzony promieniami wschodzącego słońca – tak tak – dzień czas zacząć :)
- godz. 10:52 – Ściągam pierwszą nogę z łóżka i próbuję wymacać na ziemi moje kapcie.
- godz. 10:53 – Zaniepokojony niemożnością wymacania kapci, stawiam na ziemi drugą nogę i rozglądam się po pokoju.Po chwilowych oględzinach zauważam kawałek mojego kapcia wystający zza szafy (ciekawe skąd on się tam wziął?).
- godz. 10:57 – Po dłuższych poszukiwaniach drugi z kapci został znaleziony pod łóżkiem.
- godz. 11:02 – Udaje mi się kijem od miotły wydostać drugiego kapcia spod łóżka.
- godz. 11:03 – Idę na śniadanko.
- godz. 11:19 – Wracam do pokoju i… i co widzę? Całe włosie zostało wygryzione z miotły i poroznoszone po calutkim pokoju. Ech…
- godz. 11:41 – Sprzątanie skończone. Czas wygodnie usiąść w fotelu, zrelaksować się i obejrzeć jakiś dobry film. Sięgam ręką po pilota od TV i… pilota nie ma ;/ No tak – jak wczoraj zasypiałem, to położyłem go na dywanie. Poszukiwania czas zacząć…
- godz. 11:42 – Udało się w miarę szybko zlokalizować pilota, który został zaciągnięty do klatki. Niestety pilot został ciężko poraniony – „ktoś” mu wygryzł przycisk Power, Volume +, Memo i AV ;/ No nic – nowe gumki do pilota to kwestia tylko kilku złotych – jak tydzień temu je wymieniałem, to kosztowały 5,99zł (czyli tyle samo, co 3 tygodnie temu).
- godz. 11:43 – Wciskając śrubokręt w dziurę po przycisku Power udaje mi się włączyć telewizor.
- godz. 12:30 – Udało mi się spokojnie obejrzeć mój ulubiony serial. Teraz czas sprawdzić, co ciekawego dziś przyniosła poczta elektroniczna, i co się dzieje na forach dyskusyjnych. Ale zaraz, zaraz – dlaczego kursor na ekranie nie reaguje na ruchy myszką? Pomyślałem, że wtyczka od myszy wypadła z gniazda, jak fretki buszowały gdzieś za kompem, więc ciągnę kabel od myszy. Ale co jest? Dlaczego na końcu kabla nie ma wtyczki? W akcie paniki zaglądam za kompa, a tam w gniazdo myszy jest wsadzona wtyczka, ze zwisającym, dziesięciocentymetrowym, kawałkiem kabla. Po dokładniejszych oględzinach kabla, widać wyraźnie w miejscu jego przerwania ślady ząbków moich ulubieńców. Jako, że dzisiaj jest niedziela, czeka mnie dzień bez myszki…
- godz. 14:05 – Przynoszę do domu myszkę pożyczoną od kolegi. Wciskam wtyczkę w gniazdo PS/2 i odpalam kompa. Kurde – przyniesiona mysza też nie działa! (a 20 minut temu i kolegi ją sprawdzaliśmy i działała)
- godz. 14:21 – Po wykonaniu kilku testów i pomiarów oscyloskopem, dochodzę do wniosku, że przy przegryzaniu kabla od myszy fretki spaliły mi port PS/2. No to jutro będzie trzeba kupic mysz na USB.
- godz. 14:40 – Po kilkunastominutowej zabawie, w poruszanie się po systemie, i po stronach www za pomocą klawiatury, podejmuję decyzję o wyjściu na świeże powietrze w celu zwiedzenia pobliskich lasów na rowerze.
- godz. 14:43 – Wychodzę.
- godz. 14:44 – Wracam po pompkę, bo w tylnym kole mam całkowitego flaka.
- godz. 14:46 – Grr… opona i dętka zostały przegryzione w niewyjaśnionych okolicznościach ;/ Ale ja się tak łatwo nie poddam! Biorę 30zł i idę z rowerem kupić, i wymienić dętkę i oponę.
- godz. 15:23 – Sukces! Wreszcie mogę spokojnie pojeździć!
- godz. 19:12 – Zmęczony i ledwo żyjący wracam do domu. Od drzwi wejściowych idę prosto pod prysznic, żeby zmyć z siebie pot.
- godz. 19:22 – Czyściutki i pachnący wchodzę do pokoju, w którym czeka mnie niezbyt miła niespodzianka… – fretki postanowiły poprzesadzać mi kwiatki (narazie były na etapie wyciągania ich z doniczek) ;/
- godz. 19:38 – Kończę odkurzać i sprzątać ziemię, i idę ponownie pod prysznic.
- godz. 19:51 – Wracam spod prysznica i idę do pokoju. Rozglądam się po pokoju i z niedowierzaniem myślę „chyba nic przez te 13 minut nie nabroiły…„. Nie… – to jest zbyt piękne!
- godz. 19:52 – A jednak to prawda! Nic nie nabroiły! A dlaczego? Bo smacznie sobie zasnęły na mojej poduszce.
- godz. 19:53 – Kładę poduszkę, wraz ze śpiącymi pasażerami na pokładzie, na ziemi. Udało się – nie obudziły się! Chwila spokoju.
- godz. 19:55 – Pochłaniam się w oglądanie TV.
- godz. 23:20 – Wszystkie ciekawe filmy w TV się skończyły, więc postanawiam napisać nową notkę na swoim blogu. Jako, że dzisiejszy dzień obfitował w wiele różnych wydarzeń, przepiszę w notce dzisiejsze wpisy z pamiętnika.
- godz. 23:41 – Powoli zbliżam się do końca pisania notki.
- godz. 23:43 – Fretki przebiegły się po listwie zasilającej i wyłączyły mi kompa ;/ Zaczynam pisać notkę od nowa.
- godz. 0:10 – Publikuję gotową notkę.
- godz. 0:20 – Teraz można już iść spać. Muszę niestety obudzić te dwa szkodniki, żeby odzyskać poduszkę.
- godz. 0:21 – Ech ;/ Jedna z fretek tak się wystraszyła nagłego wybudzenia, że zostawiła na poduszce mokrą plamę ;/ No to dzisiaj czeka mnie noc bez poduszki…
- godz. 0:28 – I ja, i freciaki spokojnie zasypiamy. Ja zasypiam po to, by wypocząć przed jutrzejszymi zajęciami, one po to, by w nocy znowu rozpocząć swoje harce…

Tagi: fretki, ja, opowiadanie, pamiętnik, zwierzęta
Dodano: 10 lip 2006, godz. 00:10
Komentarze: 50

świetne;)i wciągające;)Pozdrowienia;)*
buahahaaha…. wspaniałe fretki masz :) Ja po jednym dniu już bym je wywaliła :). Ty z nimi tak masz każdego dnia?? :>
no świetne te freciaki :)powodzenia z nimi, ja bym nie wytrzymał godziny :P
Sympatyczna lekturka. ;)
Ale pomyśl że mogło być gorzej. Gdybyś miał łóżko wodne a fretki przegryzłyby je zalewając pracujący komputer… masakra xP
fajnie… od ilu dni jesteś na ścisłej diecie? :)
Mój kot próbuje niszczyc tylko nogi i ręce :) zwłąszcza Gultara :( ps. u mnie kupić dętkę w niedziele… to wyczyn.
Na szczęście nie gryzą (w przeciwieństwie do tej mojej pierwszej fretki kamikadze, która nie raz pogryzła mnie i mojego tate aż do mięska;)
A w niedziele u nas z zakupami nie ma problemu ;) Tesco, Auchan, Carrefour są otwarte praktycznie zawsze ;)
Masz się wspaniale i życzę wiele radości każdego dnia z tym pięknymi futrzakami;) Ja też bardzo kocham swoje fretki,które cudownie mnie budzą rano,a raczej…..mój ukochany Tuptuś wczoraj skonał mi na rękach. Był cudowny ,wspaniały,piękny i mądry; nigdy żadnej krzywdy nie zrobił,przeszedł 2 poważne operacje…a teraz…..tak bardzo jest mi Go brak. Teraz Perła mi została…. Uważaj na swoje freciaczki …Pozdrawiam
Hejoo!!! Jejku ale Ci zazdroszcze tych zwierzaczków :D:D są po prostu boskie :D:D też chcę miec fretkę ale rodzice nie są przekonani do takich zwierzątek… ;/ ale znajde na nich sposób jak byś cos wymyślił to czekam na podpowiedź hheejj@interia.pl miłego dzionka papapapa ;*
Urocza dama z komenta powyżej chyba nie zrozumiaała przesłania notki :P
Podobne do spamu na onecie i tenbicie xD
Też kiedyś chciałem mieć fretkę ale na szczęście mi przeszło.
@Kacper – nie bój się – wyrośnie z tego :D
super chcialbym miec ale tylko jedna bo z dwomarady bym nie dal lecz niestety brak funduszy jesli jednak ktos ma fretke do oddania z okolic lublina to prosze o kontakt oto moj nr gg 2733436 piszcie nawet gdy jestem miedostepny z gory dziex
Wczoraj widziałam fretkę w zoologicznym, tak naprawdę szukałam szczura, ale nie było. Zaintrygowało mnie i postanowiłam sprawdzić na www, jak się te zwierzęta hoduje. Faktycznie, karma dość droga. No i po tym, co przeczytałam na Twojej stronie, to stwierdzam, że nie mam warunków czasowo-finansowo-nerwowych na takie ciągłe sprzątanie. Zastanawia mnie tylko, czy to, co one robią z Twoim domem, jest związane z ich charakterem, czy raczej z chęcią zwrócenia na siebie uwagi – tak jak np. psy bałaganią, gdy czują się samotne.
Każda fretka jest taka niszczycielka???? bo właśnie chce sie zdecydowac na fretke ale troche sie teraz zastanawiam
No więc ja dopiero dzisiaj dostaję fretkę, mam nadzieję że u mnie tak źle jak u Ciebie nie będzie. Pzdr ;)
Czesc fajny dzien tez sie pzymiezam do fretki ale rodzice narazie sie nie zgadzajom ;( bo zadroga jak ktos ma fretke do oddania w okolicach elblonga berdzo hentnie wezme numer GG 8781640 pisan nawet jak ofline
pozdor i z gurt thx
hej znam to bardzo dobrze ale jak sie na te freciatka zloscic??? ja mam jeden niestety problem,moja frecia gryzie tak mocno(az do krwi) masz na to jakis sposob???
Cześć , mam fretkę od 26.08.06 i bardzo mnie dziwi ich tryb życia ,
ponieważ przed zakupem nigdy bym się nie spodziewał że to małe
zwierzątko o tak niewinnym pyszczku może mieć tak ostre ząbki ,
ale nie mogę narzekać , bo sam przecież tego chciałem , a przy okazji
to naprawde milutkie zwierzątko , chociaż posiada niezbyt miłe dla
nas , barzo ostre kły i niedośćsuperowy zapach.
Cześć, a mój Dżemik jest strasznie upierdliwy mam go dopiero tydzien ale juz udalo mi sie oduczyć gryzienia zostało tylko załatwianie sie do kuwety i chyba z tym bedzie najwiekszy problem :/// pozdrawiam
od 1.5 m-ca jestem sczęśliwą właścicielką fretki-rocznego Filipka.
Pomijając już jego psoty i demolki, to głównym problemem jest zatapianie jego ząbków w moich rękach.Nietrzymając go na rękach nie da się pogłaskać, a i tak jak mu się coś nie spodoba to zacznie gryść dotkliwie.
Nie wiem czy kiedyś się tego oduczy, nie chce wiecznie bawić się z nim i wychodzić na spacer w rękawiczce.Proszę poradźcie mi coś :(:(:(:(
hehe ja posiadam fretke o imieniu Fredek od dziś rana i po lekturze sie tak zastanawiam komu ją mogę oddać :D nie no żartuje, wytrwam :P nigdy nie mialam pojęcia że to takie psotniki! ech.. cięzki będzie mój żywot… pozdrawiam właścicieli fretek (i siosrte mojego Fredzia -Fredke :D)
Twoje fretki to niezłe psotniki :D na zdjeciach są prześliczne i sie nie dziwę ze tak je kochasz ;) pozrowionka dla Ciebie i twoich zwierzęcych koleżanek :)
hmmm kiedyś chciałąm fredkę… chyba zmienię zdanie i kupie szynszyle który też jest nie małym szkodnikiem… :]
Hej! Ja swojego ogona oduczyłam gryzienia (przynajmniej mnie;)) po 2 tygodniach, tak samo było z kuwetowaniem-poszło dość sprawnie :D no ale niespodzianki sie zdarzają! Jak śpi to istny aniołek ale wystarczy , że otworzy jedno oko a nie znasz chwili kiedy coś „zmajstruje” ;) Mimo tego za żadne skarby nie oddałabym ślicznoty, tyle radochy dostarcza i uczy opanowania, że polecam – niezła szkoła życia-hihi :)))
„Pamiętnik”czyta się rewelacyjnie.Miałam fretkę i dokładnie przeżywałam to samo.Zyczę wytrwałości:-)
A ja zyje z Edwardem od sierpnia.. I jest naprawde cudowny? I co z tego ze zalatwia sie gdzie popadnie? Co z tego ze w kuwecie ze zwirkiem tylko kopie i wysypuje zwirek na podloge? co z tego ze wyciaga roslinki z akwarium i straszy rybki? Co z tego ze jak sie kąpie to wskakuje mi do wanny? Co z tego ze moja mama musiala kupic sobie specjalne kapcie zeby jej nie gryzl w stopy? :) Jest przewpanialym zwierzaczkiem. A twoj pamietnik jest niesamowity, bardzo wciaga. Mam tylko jedno pytanie: obie fretki masz od poczatku czy kupiles jedna po drugiej? Bo ja chcialam kupic druga zeby edward sie nie nudzil ale nie wiem jak sie „wprowadza” nowa fretke do domu… bylabym wdzieczna za odp. Pozdrawiam. P.
Zamieszkały u mnie obie jednocześnie. A nawet powiem więcej – to są siostrzyczki :)
A co do Twoich wątpliwości – najlepiej przed zakupem puścić oba freciaki w jednym pokoju i zobaczyć jak będą się zachowywać :)
Zgadza się, miło się czyta… Może nie tyle co miło a ciekawie. Ciekawi mnie właściciel (nie mam zamiarów matrymonialnych;))… A nawiązując do tekstu Pana Łukasza… Hm… Ah te codzienne, kilkudzienne wydatki;) Nawet „[...] i niedziela” nie jest pozbawiona ich;)
A mozesz zostac moim ekspertem od fretek?:P bo ja mam wlasciwie jeszcze jedno pytanie. Wlasnie zbliza sie pierwsza zima edwarda i on teraz strasznie duzo spi, ale chyba nie jest chory, bo normalnie je a jak nie spi to jest jak diabel tazmanski. A Ty masz juz noski od ponad roku i zastanawiam sie czy Twoje ogonki tez tak duzo spaly przed zima czy moze jest to spowodowane brakiem energii u edwarda, np z powodu zlego karmienia lub czyms takim?… Bylabym wdzieczna za odp. :) Pa. P.
fajne opowiadanko.ale te twoje fretki to łobuziaki:P…aż niechce mi sie wierzyć bo z tego wynika że moja przy nich to prawdziwy anioł:))) pozdro
A powiem Ci, ze ja mam dwie mysie, i, że to sa braciszkowie :)
Czy ktoś może podać dokładnie jak nauczyć fretkę załatwiać swoje sprawy do kuwety? – bardzo proszeee!!!
Witam!Mam fretkę od 3 tygodni i nauczyłam ją już robić swój biznes gdzie trzeba :D Niestety,moja Freya nadal mnie i innych domowników (w tym psa:P)bardzo dotkliwie gryzie (do krwi). Czytalam w komentarzach,że niektórzy bardzo szybko oduczyli swoje potworki gryzienia.Może mi ktoś pomóc,jak to zrobić?(próbowałam już przytrzymywania,dmuchania w nosek, i tzw ignora czyli wkładania do klatki po ugryzieniu).
Też ją gryź w kark. Nie przejmuj się, że będzie piszczała i kwiczała. A jeżeli ona gryzie w ten sposób, że chwyci i nie chce puścić, Ty musisz z nią zrobić to samo – i najważniejsze jest to, że nie możesz się pierwsza poddać – to ona pierwsza musi puścić. W środowisku naturalnym właśnie w ten sposób fretki uczą swoje młode szacunku do siebie.
Nie no, to jest świetne, szczególnie to z wyłączeniem kompa (rozumiem, że nie zapisywałeś wcześniej notki) ;)
@Quisto: – teraz mam już zrobione auto-zapisywanie co 30sec. Ale wtedy jeszcze nie miałem.
A ta mysz na USB od kilku dni mi się coś sypie… tzn kuros sam wędruje po ekranie ;/ Jakoś nigdy nie ufałem tym optycznym szczurom!
to zależy od myszy. obecnie mam jakąś vobis bezprzewodową, to śmiga nawet na podparciu od fotela ;) a mam też (nota bene wygraną w konkursie) optyczą przewodową, która bezwzględnie wymaga podkładki. to zależy od typu
ale słodko! ja tez chce sobie kupic tchórzofretke ;D mam nadzieje ze nie bedzie mi robila takich psikusow ;P wrazie czego kupie terarium, zeby ja zamykac jak mnie nie bedzie w domu ;) moze mi ktos napisac ile kosztuje utrzymanie takiego milusiego zwierzatka? xD bo zapewne robi sie na poczatku jakies szczepionki itd.. ile jedzenie kosztuje, moze takie duze terarium… ;)
heh !! super zwierzaki masz !! wiele wrazen masz z nimi na codzien hah !! ja tesh chce sobie kupic frciaka :) mam nadzieje ze nie beda mialy takich pomyslow :)
Hej!!Mam takie pytanko czy ktoś może mi powiedzieć ile kosztuje utrzymanie tego koffanego zwierzaczka??Bo chcem sobie kupić fredke,ale budrzet nie pozwala więc chcem się dowiedzieć jak to z tym utrzymaniem!!I czy fredka jest bardzo wymagająca??Moje mamuśki nie da się przekonać,ale może ktoś ma jakiś pomysł jak ją przekonać do tego kochanego zwierzaczka.BYŁA BYM BARDZO WDZIĘCZNA.
Z GÓRY WIELKIE DZIĘKI.
PS…A Twój pamiętnik jest bardzo ciekawy!!
właśnie tak się zastanawiam nad kupnem fretki… tylko chciałabym się dowiedzieć jakie są koszty utrzymania, i w ogóle zakup fretki. A no i najwiekszy problem jak od uczyć je gryzienia ? była bym bardzo wdzięczna za napisanie odpowiedzi. Pozdrawiam :)
no i ja od niedawna mam fretke. Przeraza mnie to co przeczytalam,bo Kuba jak narazie zachowuje sie grzecznie, lecz musze przyznac, ze wystarczyla mu moja polgodzinna nieobecnosc w pokoju by „uprowadzic” spokojnie rosnacy kwiatek z doniczki. fretkowi wlasciciele CIERPLIWOSCI i jeszcze raz CIERPLIWOSCI.
Najlepsze opowiadanie jakie kiedy kolwiek czytałem. Fretki są zajebiste ale w twoim wydaniu jeszcze lepsze. Pisz bo jesteś w tym dobry. Pozdrowienia dla Fretek
Ja fretki nie mam, ale możliwę że jeśli bendę miała na koniec roku czerwony pasek na świadectwie to są szanse. Ale powiem Wam że wciąż się zastanawiam nad tym czy jednak jest to zwierze dla mnie. Wiem że trzeba mnieć czas na zajmowanie cię fretką , ja ten czas mam ale nie wiem czy aż tyle cierpliwości.Fretki to słodziutkie zwierzaki , ale prawdę mówiąc mają więcej wad niż zalet…..:-( i dlatego bendę długo myślała nad tym czy jednak chcę mnieć taki chaos w domu , taki jaki był tu właśnie opisany. Każdy z Was jeśli będzie chciał mieć takie zwierzę , i będzie napalony to niech zrobi takie coś- poczekajcie rok i zapytajcie się siebie czy nadel jesteście na nią napalenia i chcecie ją mieć i zastanówcie się storazy , niczym ja kupicie .
Kurcze .. ale Ci zazdroszcze …. :) ja namawiam rodziców na fretke juz jakieś dobre 2 miesiące i nic :(:( Super opisałes ten swój dzień z nimi … xD xD strasznie mnie to wciągnęło … poważnie :* pozdrawiam pa :**
Hahahaha….. a ja myślałem, że moja fretka jest największym figlarzem na świecie. Co do kosztów utrzymania
->sama fretka kosztuje 100-250 zł
->klatka 200 zł(z hamakiem i innymi udogodnościami)
->specjalne poidełko 15 zł
->sucha karma(co miesiąc 13zł)
->co roczne szczepionki przeciw nosówce, wściekliźnie itp. itd. 30 zł
->opatrunki 20 zł(nie no żart, żart)
witam:) z zapartym tchem przeczytalam notke z pamietnika i musze przyznac ze jet swietna:) gratuluje dystansu i niesamwitego poczucia humoru( przy tych dwoch ancymonkach trzeba miec ogromne;)) ja tez mam dwie fretule i wiem co to szalenstwo potrafi zdzialac:) ale kocham je ponad wszystkie inne stwory bo tyle ile daja szczescia…tu doslownie i w przenosni heheeh, pozdrawiam serdecznie i zycze dalszych sukcesow literackich :)
[...] Zobacz też notkę: “Z pamiętnika właściciela fretek…” [...]
Yyy ale wiesz a co jeśli fretka nie chce robić swojej potrzeby jednej i drugiej do kuwety ma 9 miesięcy i nie wiem czy to normalne strasznie nie to denerwuję chociaż Zuzia(bo tak ma na imie moja fretka)jest słodka czekam na odpowiedź!!!
mamy w domu dwie dziesiaciotygodniowe potworzyce i tez sobie biegaja luzem przez spora czesc dnia najczesciej az padna , no ale wlasnie maja problem z zapamietaniem ze pewne sprawy zalatwia sie w toalecie( w klatce ), co o tyle jest dziwne ze nawet najbardziej rozbawione z najdalszego konca mieszkania potrafia znalezc droge do klatki kiedy chca pic badz jesc, czy macie jakies sprawdzone sposoby na nauczenie ich powrotow wiadomym celu?? jesli twoje biegaja luzem to nie masz „takich” problemow?
Wow. Moja Fredzia na razie ogranicza się do gryzienia po kostkach i uciekania jak gdyby nigdy nic , nie wspominając o wyjmowaniu ubrań z pralki (czasem zdarza się,że jest uchylona) i wsadzaniu do własnej klatki . ; ) a tak ogólnie prócz ciągnięcia 3 kg ziemniaków w siatce po korytarzu aż do pokoju to chyba jest okej. ; ) Pozdrawiam wszystkich ; )