Dla większości fotoamatorów samo wymówienie frazy "tryb manualny" sprawia, że ślina ciężej przechodzi przez gardło, nie mówiąc już o robieniu zdjęć w tym trybie. Ja na szczęście mam już to za sobą i teraz chciałbym Wam pokazać, że nie taki diabeł straszny, jak go malują.
Prawdę mówiąc robienie zdjęć w trybie Manual jest banalnie proste. Wymaga jedynie troszeczkę myślenia i wiary. Wiary w to, że uda nam się zrobić zdjęcia od automatu wbudowanego w nasz aparat. Kiedyś pisałem już o zależnościach istniejących między otworem przesłony, a czasem migawki. Z kolei w tym artykule wyjaśniłem jakie efekty można osiągnąć ustawiając różne wartości przesłony. A dzisiaj postaram się opisać chociaż jednym zdaniem całą resztę parametrów, jakie ma do dyspozycji fotograf podczas robienia zdjęć w trybie Manual.
Zacznę od powtórzenia tego, o czym już pisałem wcześniej:
- przesłona - duży otwór przesłony pozwala nam robić zdjęcia w gorszych warunkach oświetleniowych, ponieważ do matrycy aparatu dociera więcej światła. Niestety tracimy też wtedy na ostrości, ponieważ jej głębia szybko się zmniejsza. Jeżeli więc chcemy uzyskać większą głębię ostrości, musimy zastosować mniejszy otwór przesłony (większą wartość parametru F).
- czas migawki (naświetlania) - tutaj sprawa ma się podobnie do przesłony. Im dłuższy czas naświetlania ustawimy, tym więcej informacji o świetle zdąży zarejestrować matryca naszego aparatu. Niestety długie czasy mają swoje wady. W przypadku dużego otworu przesłony wadą była utrata dużej głębi ostrości. W przypadku długich czasów naświetlania nasze zdjęcia będą dużo bardziej podatne na wszelkiego rodzaju rozmycia wynikające zarówno z poruszania się fotografowanych obiektów, jak i drżenia naszej ręki. Wtedy może okazać się konieczne użycie statywu. Skrócenie czasu naświetlania wyeliminuje ten problem, ale wtedy stracimy sporo światła, i albo otworzymy szerzej przesłonę (tracąc dużą głębię ostrości), albo będzie istniała możliwość, że światła będziemy mieli za mało, i zdjęcie wyjdzie niedoświetlone. Ale z drugiej strony długi czas naświetlania pozwala zarejestrować naszej matrycy więcej informacji nie tylko o ilości światła, ale też o kolorze - a co za tym idzie zdjęcia mają większy kontrast i żywsze kolory.
- czułość ISO - czułość ISO określa, jak bardzo czuła na światło ma być matryca naszego aparatu. Jak się już pewnie domyślacie, zwiększenie czułości ISO również pozwoli nam robić zdjęcia przy słabszym świetle. Nie stracimy przy tym ani dużej głębi ostrości, jak to miało miejsce przy zwiększaniu otworu przesłony, ani nie będziemy musieli się martwić o to, że nasze zdjęcia wyjdą rozmazane (jak przy długich czasach naświetlania). Czy jest to więc złota recepta na robienie zdjęć przy gorszym świetle? O nie, nie ;) Nie ma tak łatwo. Także zwiększanie czułości ISO nie odbija się obojętnie na wyglądzie końcowym naszego zdjęcia. Otóż im większą czułość ustawimy, tym matryca będzie się bardziej nagrzewała, co na zdjęciu będzie widoczne pod postacią szumów (o których pisałem tutaj przy okazji opisywania programu do ich usuwania). Niemniej jednak jest to jeden z najmniej szkodliwych sposobów zmuszania aparatu do pochłonięcia większej ilości światła. Czułość ISO ma też wpływ na kontrast i żywe kolory na naszej fotografii. Im mniejszą czułość ustawimy, tym nasze zdjęcia będą miały piękniejsze i bardziej nasycone kolory. Dlatego też jeżeli nie ma potrzeby zwiększania czułości, najlepiej jest mieć ustawioną jak najmniejszą jej wartość - 50, 100, lub maksymalnie 200. Przy zwykłych kompaktowych cyfrówkach ustawienie czułości 400 będzie już bardzo odczuwalne. Właściciele lustrzanek cyfrowych mają ten komfort, że (w zależności od posiadanego sprzętu) mogą spokojnie używać czułości 1600 czy nawet 3200 bez znacznej utraty jakości zdjęcia.
- balans bieli - o tym parametrze nie wspominałem nigdy wcześniej, dlatego zanim opiszę jakie efekty będzie dawała jego regulacja, muszę wspomnieć czym on jest. Jeżeli macie taką możliwość, to porównajcie światło jakie daje zapalona żarówka, świetlówka i słońce. Jakie wnioski? Niby te trzy źródła światła dają białe światło, ale jednak różni się ono odcieniem. Jeżeli przyjąć, że światłem idealnie białym jest światło pochodzące z żarówki, to w porównaniu do niego światło świetlówki będzie miało niebieskawy odcień. Jeżeli z kolei za wzór bieli przyjmiemy światło świetlówki, to z czystym sumieniem możemy powiedzieć, że zarówno żarówka, jak i słońce dają światło żółte. Jest to związane z tak zwaną temperaturą barwną światła, która jest wyrażana w stopniach Kelvina. Oko ludzkie radzi sobie z tym wyśmienicie dostosowując się bardzo szybko do panujących warunków. I niezależnie od tego, czy białą kartkę oświetlimy żarówką, czy świetlówką, dla nas zawsze będzie ona biała. Aparaty niestety za dobrze sobie z tym nie radzą - i właśnie wtedy przychodzi z ratunkiem ręczne ustawianie balansu bieli. W tej kwestii możemy się zdać na półautomatyczny balans bieli. Obecnie już zdecydowana większość cyfrówek ma możliwość ręcznego wyboru oświetlenia, w jakim przyszło nam fotografować (światło żarowe, światło jarzeniowe, światło słoneczne, światło słoneczne w zachmurzony dzień, światło lampy błyskowej, itp). Jeżeli robimy zdjęcia na przyjęciu urodzinowym swojego chrześniaka, i widzimy, że jedynym źródłem światła w danym pomieszczeniu są żarówki, to z powodzeniem możemy ustawić balans bieli w trybie półautomatycznym na "światło żarowe" i robić zdjęcia bez obawy, że wyjdą zbyt żółte, lub niebieskawe. Gorzej sprawa wygląda, jak w pomieszczeniu jest włączonych jednocześnie kilka źródeł światła (np świetlówki i światło słoneczne wpadające przez okno). W takich przypadkach automatyka aparatu najczęściej głupieje i jesteśmy skazani na ręczne ustawienie balansu bieli. Jednak temu zagadnieniu poświęcę osobną notatkę, ponieważ jest to trochę teorii i tłumaczenia, a w dodatku w różnych aparatach robi się to na różne sposoby. Teraz więc na razie zapamiętajcie tylko, że od balansu bieli zależy to, czy biel na zdjęciach będzie naprawdę biała (tak w uproszczeniu mówiąc).
I to są właśnie te najważniejsze parametry, od których najwięcej zależy. I to właśnie tymi parametrami musimy nauczyć się płynnie operować. I to właśnie operowanie tymi parametrami jest pozornie tak potwornie trudne ;) Powiecie pewnie "no dobra - skoro jest takie łatwe, to to udowodnij!". Ależ proszę bardzo! Rozpatrzymy sobie teraz kilka różnych sytuacji..
- Jesteśmy u znajomych, którzy mają małe dzieci. Zainspirowało nas jedno z bawiących się na ogrodzie dzieci znajomych, i chcemy zrobić mu niepostrzeżenie zdjęcie. Teraz musimy pomyśleć - jesteśmy na dworze, więc o brak światła nie musimy się martwić. Widzimy jednak, że nasze upatrzone dziecko jest bardzo ruchliwe, musimy więc ustawić dosyć krótki czas migawki, aby bobas nie wyszedł poruszony (około 1/200sec spokojnie wystarczy). Czułość ISO ustawiamy na najmniejszą możliwą wartość, aby uzyskać jak najżywsze kolory. Pozostaje nam jeszcze przesłona. Teraz to już tylko od niej zależy, czy zdjęcie będzie poprawnie naświetlone. Dobór przesłony ułatwi nam wbudowany w aparat światłomierz. Patrzymy na jego pomiary i ustawiamy przesłonę tak, żeby zdjęcie było poprawnie naświetlone (dla osób posiadających aparat bez światłomierza pozostaje metoda prób i błędów, lub zakup osobnego światłomierza). Gdy wszystko już jest ładnie ustawione, przestawiamy jeszcze balans bieli na światło słoneczne i robimy zdjęcie.
- Chcemy we własnym (chociażby zaimprowizowanym) studiu zrobić zdjęcie zegarka, który chcemy sprzedać na Allegro. Kładziemy go na białej kartce, a jako oświetlenie wykorzystamy światło lampki biurkowej. Jest noc, więc światło słoneczne nie będzie nam przeszkadzało. W tym przypadku czas naświetlania jest dla nas mało istotny, ponieważ aparat możemy ustawić na statywie lub krześle, więc nawet przy długich czasach zdjęcia poruszone nie wyjdą. Ważne jest dla nas natomiast to, żeby cały zegarek mieścił się w zakresie głębi ostrości (inaczej mówiąc, żeby cały był ostry). Skupimy więc na początku swoją uwagę na przesłonie. Musimy ustawić dosyć mały otwór przesłony, żeby uzyskać w miarę dużą głębię ostrości. Nauczeni doświadczeniem (nienauczeni nauczą się z czasem;) ustawiamy wartość przesłony na f/5.6 lub nawet f/8. Balans bieli ustawiamy na światło żarowe. Teraz, podobnie jak w poprzednim przykładzie, patrząc na pomiar światłomierza ustawiamy czas naświetlania tak, by zdjęcie było poprawnie naświetlone.
Podobnych sytuacji można wymyślać dziesiątki, ale wszystkie łączy jedno - wymagają tylko odrobiny myślenia. Przed zrobieniem zdjęcia wystarczy zastanowić się co jest dla nas najistotniejsze, oraz na jakie czasy migawki i otwory przesłony możemy sobie pozwolić. Jeżeli musimy uzyskać dużą głębię ostrości, a zarazem nie możemy pozwolić sobie na długi czas naświetlania, musimy ratować się większą czułością ISO. A wszystko to po to, by za jakiś czas robić zdjęcia lepiej, niż nasz aparat ;) Bowiem elektronika nigdy nie zastąpi zdrowego rozsądku, ani nie przewidzi zamiarów fotografa. No i przede wszystkim będziecie mogli powiedzieć, że to naprawdę Wy zrobiliście dane zdjęcie, a nie Wasz aparat (pamiętacie tą anegdotkę?;)
Pozdrawiam i życzę dużo cierpliwości na drodze do doskonałych fotografii! A w razie jakichkolwiek wątpliwości proszę śmiało pytać.
Tagi: abc, fotografia, poradnik, tutorial,
Dodano: 9 miesięcy temu
Komentarzy: 11
Jedna uczy używać określenia "przysłona", a druga "przesłona". Natomiast literatura dopuszcza używania obu nazw 



Że też Ci się chce tyle pisać..

PS. Mnie uczono: przysłona