Chciałbym Wam dzisiaj zaprezentować bardzo interesujące nagranie... - nagranie, które potrafi pobudzić wyobraźnię i przybliżyć nas do tak strasznie odległego kosmosu...
Może na początek trochę historii...
W 1977 roku wystartowały z Ziemi dwa statki kosmiczne Voyager, których zadaniem było zbadanie Jowisza i Saturna. Voyager I, po zbadaniu obu planet wyszedł poza płaszczyznę ekliptyki, by zacząć badać przestrzeń międzygwiezdną. Voyager II oprócz badania Jowisza i Saturn, miał też za zadanie zbliżeni się do Urana i Plutona.
Oba statki miały na pokładzie instrumenty do dziesięciu różnych badań naukowych. Część tych instrumentów stanowiły między innymi magnetometry, detektory plazmowe i detektory nisko-energetycznych cząstek naładowanych. Te właśnie te urządzenia rejestrowały "ścieżkę dźwiękową" do Symfonii Planet...
Ale, jak każdy pewnie wie, w kosmosie jest próżnia, a w próżni dźwięk się nie rozchodzi... - czym więc jest ta Symfonia?
Dźwięki nagrane w Symfonii były przenoszone przez elektromagnetyczne drgania, a ich źródłem były m.in.:
- szumy radiowe o częstotliwościach w obrębie pasma akustycznego(20-20 000Hz) wywoływane obecnością strumieni naładowanych cząstek powstających w wyniku oddziaływania wiatru słonecznego z magnetosferami planet
- szumy powstające w obrębie magnetosfer planetarnych
- fale radiowe pochwycone wewnątrz magnetosfer oraz jonosfer planet
- własne szumy elektromagnetyczne przestrzeni międzyplanetarnej
- szumy wytworzone przez wiązki naładowanych cząstek w sąsiedztwie planet, ich księżyców jak i w samym wietrze słonecznym
- szumy obserwowane w pobliżu pierścieni planet wywołane zderzeniami naładowanych cząstek pyłu z korpusem Voyagera oraz z antenami odbiornika
Skoro teorie mamy już za sobą, przejdźmy do części właściwej...
Ciężko jest opisać muzykę zawartą w Symfonii Planet. Jest ona fascynująca i piękna, a zarazem przerażająca... . Słuchałem jej wczoraj w nocy - zgasiłem światło, założyłem słuchawki na uszy i zamknąłem oczy. Nie potrzebowałem wiele czasu, żeby zacząć "odczuwać" tą muzykę - już kilka pierwszych dźwięków pobudziło moją wyobraźnię. To było uczucie nie do opisania - słuchałem tego, co ponad 30 lat temu było nagrane miliardy kilometrów od Ziemi..., gdzieś tam między gwiazdami i innymi planetami... - w miejscach, które są dla nas nieosiągalne. Mając zamknięte oczy i wsłuchując się w Symfonię Planet, widziałem oczyma wyobraźni gwiazdy, które były na wyciągnięcie ręki. Widziałem planety tak, jak by były kilka metrów ode mnie. Widziałem oczyma wyobraźni statek Voyager, który nagrywał tą symfonię. Całym sobą byłem częścią kosmosu...
Zachęcam wszystkich do zrobienia tego samego - z zamkniętymi oczyma wsłuchać się w Symfonię Planet.
Symfonia Planet została wydana przez NASA w pięciu trzydziestuminuyowych częściach. Dzisiaj udostępniam Wam pierwszą część:
Link do pliku: symphonies_of_the_planets_1.mp3
A teraz coś na deser ;) Skoro przeczytałeś ten post do końca, to znaczy, że musiał Cię zainteresować. W takim razie powinny też przykuć Twoją uwagę takie posty, jak Szanta szancie nierówna..., Powietrzny subwoofer, czy chociażby Justin King - człowiek, który wymiata ;). Ponadto warte przeczytania mogą się jeszcze okazać posty Inteligentne radio internetowe i Gitarzysta bez rąk. Miłej lektury.
Tagi: ciekawostki, muzyka,
Dodano: 2 lata temu
Komentarzy: 10

Przypominam o tym, że nawet fale radiowe rozprzestrzeniają się ze skończoną prędkością światła 


















Super muzyka, poprostu trzeba posłuchać