Zrobić dobry portret w plenerze jest dużo trudniej, niż w studiu. Podczas, gdy w studiu mamy całkowitą kontrolę nad światłem, w plenerze jesteśmy skazani głównie na światło słoneczne, które zawsze tworzy mocne cienie. Ale możemy sobie w pewien sposób pomóc...
Hej! nazywam się Łukasz Więcek, a ten blog jest swoistym śmietnikiem moich myśli. Dlaczego śmietnikiem? Ano dlatego, że często między wartościowymi postami zdarza mi się wrzucać tutaj jakieś śmieci. Tak już mam i jedyne, co możesz zrobić, to się z tym pogodzić ;)
12Mpix w komórce Sonny Ericssona
Jak donosi serwis Komórkomania, firma Sonny Ericsson planuje wypuścić na rynek komórkę z aparatem wyposażonym w matrycę 20Mpix. Cóż - podsumuję to jednym linkiem: klik :D
Damsko-męski konwertr kolorów
Panowie - macie czasami problem z wyobrażeniem sobie koloru, o którym mówi Wasza partnerka? Jeżeli tak, to polecam Wam ten oto konwerter kolorów. Ja już wiem, że kolor antracytowy jest po prostu kolorem szarym ;)
Szkoła fotografii cyfrowej
Dla osób spragnionych porad dotyczących cyfrowej fotografii polecam stronę Digital Photography School. Dla każdego coś dobrego :)
Portrety w plenerze
Jeżeli mocne słońce oświetla nam jedną stronę twarzy portretowanej osoby, to z drugiej strony powstaną nam ostre, mocne cienie. Najprostszym sposobem wyeliminowania tych cieni,lub chociaż ich zmiękczenia, jest zastosowanie tak zwanych blend. Nie bójcie się tego słowa ;) Blenda to nic strasznego (ani drogiego;). Blendą może być dowolna płaszczyzna dobrze odbijająca światło. Może to być zarówno płat styropianu, biała kartka A3, lub kawałek kartonu owinięty folia aluminiową.
Przy wykorzystaniu blendy może się okazać przydatna trzecia osoba, która będzie robiła za "oświetleniowca" ;) Czyli po prostu będzie tak trzymała blendę, by odbić od niej światło słoneczne, i oświetlić nim drugą połówkę twarzy.
Można też posiłkować się lampą błyskową. Tutaj jest tylko jedna uwaga - nie możemy wtedy korzystać z trybu AUTO, ponieważ wtedy aparat mocno skróci czas naświetlania, przez co portretowaną osobę będziemy mieć ładnie oświetloną, ale za nią będzie noc ;) I dzisiaj po raz pierwszy nie dam Wam gotowych ustawień przesłony i migawki - czas zacząć eksperymentować samemu ;) Przetestujcie różne kombinacje ustawień tych dwóch parametrów, a szybko załapiecie o co chodzi.
Używanie lampy błyskowej jednak bardzo nas ogranicza. W plenerze nie możemy pozwolić sobie na odbicie światła lampy od ściany czy sufitu. Jesteśmy więc skazani na błyskanie wprost na modela. Takie oświetlenie da nam nieciekawy efekt "spłaszczenia" twarzy.
Kolejnym sposobem doświetlania portretów w plenerze jest zastosowanie parasolek fotograficznych. Parasolki są jednak przeważnie mało mobilne i niewygodne w przenoszeniu. Parasolki bardzo ładnie rozpraszają światło odbite i równomiernie oświetlają modela.
Zastanawiasz się pewnie, dlaczego podkreśliłem słowo "przeważnie"? Wyróżniłem je dlatego, że bardzo małym kosztem można wykonać sobie mobilną parasolkę idealną do zastosowań portretowych ;) Pewna Japonka wykonała właśnie takie przenośne cudo. I mimo tego, że to wygląda co najmniej "wesoło", to sprawdza się wyśmienicie ;)







Więcej zdjęć znajdziecie na stronie autorki pomysłu.
Taka parasoleczka może służyć nie tylko do doświetlania twarzy w celu likwidacji lub zmiękczania cieni, ale także do ładnego oświetlenia i ocieplenia twarzy w brzydką, pochmurną pogodę.
A teraz coś na deser ;) Skoro przeczytałeś ten post do końca, to znaczy, że musiał Cię zainteresować. W takim razie powinny też przykuć Twoją uwagę takie posty, jak Lubię ciasne ;), PRESSlite - kierunkowy rozdzielacz światła, czy chociażby Grand Press Photo 2007. Ponadto warte przeczytania mogą się jeszcze okazać posty Historia pewnego pocałunku oraz Drukujemy plakat na domowej drukarce. Miłej lektury.
Tagi: fotografia, portret, swiatlo, zdjecia,
Dodano: Rok temu
Komentarzy: 7

@Rudolf - to nie jest chore
To jest genialne
Może rzeczywiście do planowanej sesji z modelką lepiej zabrać blendy, czy normalne parasolki. Ale wyobraź sobie, że musisz biegać z blendami za ruchliwym dzieckiem 
Pomysł z serii na tyle niedorzecznych, że aż genialnych. Pytanie a co z softboxem/ekranem zmiękczającym na lampie. Nie jest to łatwiejsze?nawet domowej roboty softbox?
ps. świetny blog. dodałem do czytnika a zatem masz kolejnego bywalca.
@koziołek: softbox jest fajny, bo mały, mobilny, nie zajmuje dużo miejsca i nie rzuca się w oczy. Ale w stosunku do takiej parasolki ma dużo mniejszą powierzchnię rozpraszania światła. A światło im bardziej rozproszone, tym fajniejsze 
Dziękuję za słowa uznania i oczywiście zapraszam jak najczęściej! 


















hehe chyba zaczne z taka chodzic


Ufi z parasolka
dobranoc Maruderze