Hej! nazywam się Łukasz Więcek, a ten blog jest swoistym śmietnikiem moich myśli. Dlaczego śmietnikiem? Ano dlatego, że często między wartościowymi postami zdarza mi się wrzucać tutaj jakieś śmieci. Tak już mam i jedyne, co możesz zrobić, to się z tym pogodzić ;)

Sam napraw starą lustrzankę

Na tej stronie znajdziesz tutorial (wraz ze szczegółowymi zdjęciami) pokazujący jak rozkręcić i ewentualnie naprawić stare lustrzanki, takie jak Minolta XG-M, Minolta XD-7 i im podobne.

12Mpix w komórce Sonny Ericssona

Jak donosi serwis Komórkomania, firma Sonny Ericsson planuje wypuścić na rynek komórkę z aparatem wyposażonym w matrycę 20Mpix. Cóż - podsumuję to jednym linkiem: klik :D

Damsko-męski konwertr kolorów

Panowie - macie czasami problem z wyobrażeniem sobie koloru, o którym mówi Wasza partnerka? Jeżeli tak, to polecam Wam ten oto konwerter kolorów. Ja już wiem, że kolor antracytowy jest po prostu kolorem szarym ;)

Porozmawiaj z córką zanim…

Filmik, który chcę Wam dzisiaj pokazać, być może nie należy do nowości. Swego czasu było nawet o nim głośno w naszym polskim internecie. I właśnie dlatego nie napisałem o nim wtedy, lecz czynię to dziś - aby osoby, które wtedy go przegapiły, miały okazję obejrzeć go teraz. A naprawdę te 79sec może dać do myślenia.

Porozmawiaj z córką, zanim zrobi to przemysł kosmetyczny!

Ech… ciężko mi zebrać myśli w jakieś sensowne zdanie. Przy tym, co obserwuję do okoła, ręce mi po prostu opadają. Dzieciaki w gimnazjach malują się jak 30-letnie prostytutki, mają problemy z alkoholem, spora część zna smak cięższych środków uzależniających…

Nie jestem psychologiem; tym bardziej psychologiem dziecięcym. Nie jestem też (jeszcze;) nawet rodzicem. Ale mimo to nie potrafię sobie wyobrazić, jak można tak zaniedbać własne dziecko. Rozumiem kwestię braku czasu, bo zarówno ja, jak i moja współmałżonka Kasia pracujemy po 8h dziennie w systemie 3-zmianowym i po pracy przeważnie mamy ochotę się położyć i przespać. Ale jeżeli ktoś się już decyduje na dziecko, to musi liczyć się z tym, że będzie ono wymagało naszego pełnego zaangażowania i oddania - choćbym nie wiem jak bardzo byli zmęczeni.

Zapewnie kilka % dzieciaków, to tak zwana ciężka młodzież z ciężkimi charakterami. Cała reszta, to moim zdaniem ofiary wychowania (a właściwie jego braku) przez rodziców. Jak już wspominałem - nie jestem psychologiem i nie wypowiadam się w żaden sposób autorytatywnie. Po prostu mi się to w głowie nie mieści.

Z moich obserwacji wynika, że większość rodziców uważa się za Α i Ω. Kojarzycie program Superniania prowadzony przez Panią Dorotę Zawadzką? Jeżeli jeszcze nie oglądaliście tego programu, a myślicie poważnie o ojcostwie, czy też macieżyństwie, poświęćcie te kilkadziesiąt minut tygodniowo na obejrzenie Superniani. Poświęcenie tych kilku chwil naprawde nie jest wysooką ceną za wiedzę, jaką można dzięki temu programowi zdobyć. Dlaczego ludzie chcą się uczyć na własnych błędach, skoro nawet ich nie dostrzegają? Nie lepiej popatrzeć na błedy innych rodziców, by w przyszłości uniknąć ich popełniania?

Dla tatusiów (zarówno obecnych, jak i tych przyszłych) polecam z kolei książkę pod tytułem “I ty możesz być supertatą!” autorstwa Pani Doroty. Przeczytałem wprawdzie dopiero jakąś 1/4 całej książki, a już uświadomiła mi rzeczy, z których w życiu bym sobie nie zdawał sprawy.

Kurde - zrobiła się z tego posta taka mała reklama twórczości Pani Doroty, ale zapewniam Was, że z reklamą nie ma to nic wspólnego. Po prostu bardzo cenię tą Panią za to, co potrafi zdziałać nawet w tych najbardziej beznadziejnych przypadkach. Oglądając program Superniania szybko można wyciagnąć jeden wniosek - nawet najbardziej nieznośne dziecko może stać się aniołkiem w kilka dni - pod warunkiem, że dostrzeżemy swoje błędy i postaramy się zmienić nasze własne podejście.

Coś czuję, że gdybym napisał tutaj jeszcze 3000 słów, to i tak nie zmieni to podejścia niektórych z Was. Do kogo ten wywód miał dotrzeć, do tych dotarł. Do całej reszty nie dotrze to nawet wtedy, gdy ich własne dziecko będzie wracało naćpane do domu i żądało pieniędzy na kolejną działkę.

Ot - tyle miałem do powiedzenia o odpowiedzialnym podejściu do wychowania dzieci (a początkowo miał to być tylko ten filmik;)

Posty podobne do tego:

Tagi: , , ,

Dodano: 4 miesiące temu

0
0
0
0
0
0
0
0
0
  1. lavinka pisze:

    Akurat jestem przciwniczką sposobu wychowania pani Doroty. W życiu nie karałabym dziecka w ten sposób. To tylko działa na małe dzieci. W momencie gdy dziecko dorasta takie kary nie działają. Już 13 latek mówi “Wal się” i wychodzi z domu. Kto go postawi do kąta na 13 minut? No właśnie :) To moze łądnie wygląda w teorii, ale w rzeczywistości dzieci “uodparniają” się na kary sprytem. Jeśli na przykład karane są za kłamstwo, po prostu wolą umrzeć niż do kłamstwa się przyznać. Zwyczajnie uczą się kłamać lepiej by uniknać w ten sposób kary. Gdy są agresywne i zostaną ukarane to tylko tłumią swoją złośc. A wiesz co robi z człowiekiem tłumiona złość i agresja? No właśnie… W tych całych programach jedyne co mnie tak naprawdę przeraża to całkowity brak dialogu międzypokoleniowego. Dwa oddzielne światy. Pani Dorota tego nie zmienia, tylko podkreśla granicę. Za pomocą systemu kar i nagród można dziecko wytresować.Stanie się może nawet i aniołkiem. W domu. Wystarczy,że spuści się je ze smyczy na wycieczce szkolnej i po pijaku zdemoluje wzystko wokół. Prawda jest taka,że dzieciak nie będzie nigdy idealny. Już na samym starcie należy to założyć. Jeżeli chemy wychować anioła.. to wychowamy dwulicowego potwora, który na dodatek będzie brzydził się odwagą, szczerością i prawdą… bo go od tego oduczono za każdym razem gdy próbował pokazać co czuje… że w nieudolny sposób… to już inna sprawa.. ale w tym rola rodzica by wytłumaczć,że są inne sposoby okazywania złości czy zdenerwowania. Kara mu tego nie wytłumaczy. W zadnym programie nikt nie tłumaczył dziecku dlaczego nie wolno bić mamy, jakie to moze mieć następstwa…. Tłumaczono,że nie nalezy a jak nadal będzie ją bił to pójdzie “do kąta”. Pff, że tak to podsumuję.

  2. Reklama

     

     
  3. matipl pisze:

    Ale Cię wzięło :)
    Ja od Superniani wolę “Nianiu, na pomoc!” na TVN Style.

  4. @lavinka: nie no - 13-latka też bym nie próbował stawiać w kącie ;) Dlatego ważne jest to, żeby zadbać o właściwe relacje między rodzicami a dzieckiem już w tych najmłodszych latach jego życia. Skądś się w końcu wzięły takie przyszłowia, jak “Czym skorupka za młodu nasiąknie…”, czy “Czego Jaś się nie nauczy, tego…”. Jedno jest pewnie - Superniania czyni z tymi maluchami cuda - i temu faktowi zaprzeczyć się nie da. Chociaż zgadzam się tym, co napisałaś pod koniec - brakuje mi w tym wszystkim dialogu i tłumaczenia dlaczego nie wolno niektórych rzeczy robić.

    @matipl: a nawet nie wiedziałem, że jest taki program. Trzeba obejrzeć ;) Dzięki!

  5. Taiffun pisze:

    Fajnie się Ciebie czyta, i na tej podstawie stwierdzam że już dawno nie było dłuższej notki autorskiej, więc pozytywnie, że “coś na deser” (imvho zresztą śmieciowaty skrypt) nie jest połową wpisu.
    Jakie społeczeństwo takie dzieci… a media swoją drogą kamyczek do kurhanu.

  6. IS pisze:

    O stary, kiedy Ty się chajtnąłeś? :P Apropo postu, spot naprawdę dobry. W naszym społeczeństwie kuleje kontakt na linii rodzic-dziecko. Wspólne rozmowy, posiłki, zabawy i spędzanie czasu. Jeśli chodzi o wychowanie, nie wolno przykładać tej samej miarki do wszystkich dzieci.
    PS: wlazłem tu, bo wydawało mi się że masz postowanie przez OpenID, ale widzę że mi się przyśniło. Znasz się na tym?

  7. krzychu pisze:

    Łukaszu - poruszyłeś dwie sprawy. Pierwsza to style, które prezentują nastolatki. Druga to szukanie wzorców wychowawczych w telewizji.
    W obydwu tych sprawach kluczowa rzecz: trzeba być rodzicem i to najlepiej rodzicem nastolatki|nastolatka. Uczciwie przyznajesz, że nie masz tych doświadczeń, ani kwalifikacji. Zatem bardzo chętnie poznam twoje zdanie za XX lat, kiedy wejdziesz w fazę bycia rodzicem nastolatki :)
    Zatem teraz tylko bardzo skrótowo. Mnie się podoba, że nie chcesz oglądać trzynastolatek umalowanych jak przechodzone kurwy. To rzeczywiście jest oznaka upadku obyczajów - przede wszystkim domowych. Skoro nie ma wzorców w rodzinie, to dzieciarnia ogląda telewizję (!) i stamtąd czerpie pseudowzorce - zobacz choćby kanał ZigZap, a natychmiast zrozumiesz, o co biega?
    Teraz druga rzecz - to, co wyżej bierze się w znacznym stopniu z faktu, iż ludzie nie mają wzorców w swoim najbliższym otoczeniu - szukają ich zatem w telewizji. Skracając: nie nauczysz się bycia dobrym rodzicem oglądając nawet Super-Hiper Nianię Ninja.

Dodaj komentarz




Autor: Łukasz Więcek; grafika: Paweł Ludwiczak. Zawartość strony chroniona licencją CC-BY-NC Creative Commons License