Jak już ostatnio wspominałem, dostałem do testów telefon Garmin-Asus Nüvifone G60. Dzisiaj, w pierwszym z ośmiu postów poświęconych G60, chciałem się z Wami podzielić pierwszymi wrażeniami z użytkowania tego cudeńka. Zrobiłem nawet dla Was kilka zdjęć, tak więc zapraszam serdecznie do dalszej części posta.
Co znajdziemy w pudełku

W pudełku, jak to w pudełkach bywa, znajdziemy całą masę różnych rzeczy. Pomijając różnego rodzaju instrukcje, gwarancje, ulotki i inne papiery, znajdziemy tam też:
- telefon Nüvifone G60
- ładowarkę sieciową
- ładowarkę samochodową
- uchwyt z przyssawką
- słuchawki
- tajemniczy plastikowy krążek ;)
W sumie jest to standardowy zestaw gadżetów dołączany do każdego nowego telefonu. Fajnie, że producent postanowił dorzucić uchwyt na szybę i ładowarkę samochodową, bo na przykład do swojego HTC Dream (G1) musiałem dokupić je osobno. Bardzo fajnym dodatkiem jest też ten tajemniczy krążek :) Z jednej strony ma naklejoną grubą taśmę dwustronną, za pomocą której możemy go przykleić na przykład na desce rozdzielczej w samochodzie, a następnie można do niego przyssać resztę uchwytu. Muszę przyznać, ze pierwszy raz spotkałem się z czymś takim. Do tej pory widywałem uchwyty albo na przyssawkę, albo przykręcane, albo wtykane w kratki wentylacyjne, albo przyklejane na stałe. Bez wątpienia ten krążek może się przydać w przypadku, gdy będziemy chcieli używać nawigacji w kilku autach, bowiem nie zawsze przyklejenie uchwytu do szyby jest najbardziej optymalnym wyjściem.
Pierwsze wrażenia
Gdy wziąłem pierwszy raz G60 do ręki przeżyłem mały szok i wielkie zdziwienie. Przez moje ręce przeszło już wiele (naprawdę wiele) różnych smartfonów, palmfonów, telefonów i palmtopów, ale nigdy nie spotkałem się w żadnym z nich z matowym wyświetlaczem. Nawet do głowy by mi wcześniej nie przyszło, żeby montować w takich urządzeniach matowe wyświetlacze. Po kilku godzinach użytkowania G60 na świeżym powietrzu muszę przyznać, że jest to coś genialnego. Nawet jak zza chmur wyglądało na chwilę słońce, wszystko na ekranie było wyśmienicie widoczne. Jak się z telefonem gdzieś idzie, to może większego znaczenia to nie ma, bo zawsze można było sobie przysłonić ręką ekran i dało się pracować. Ale w trakcie jazdy z telefonem przyklejonym pod szybą nie było już tak różowo.
Na poniższym zdjęciu widać wyraźnie, jak odbijają się różne przedmioty (tutaj akurat linijka:) w matowym ekranie Nüvifone G60 (po lewej), oraz w zwykłym ekranie HTC Dream (po prawej):

Ten ekran z warstwą antyrefleksyjną jest mocnym atutem G60. Mam nadzieję, że w ciągu tych miesięcznych testów pogoda dopisze chociaż raz i uda mi się sprawdzić, jak to rozwiązanie będzie się sprawdzało w ostrym słońcu.
Warto też dodać, że jest to wyświetlacz rezystancyjny, tak więc muszę go przyciskać nieco mocniej, niż wyświetlacze pojemnościowe, ale za to można z wyświetlaczem rezystancyjnym używać wszelkiego rodzaju rysików. Mi osobiście to różnicy nie robi. Wyświetlacz jest czuły i precyzyjny. Na początku trochę dziwnie się smyrało palcem po tej matowej powłoce, ale już się całkowicie przyzwyczaiłem.
Ta matowa powłoka ma jeszcze jedną zaletę, o której muszę powiedzieć. Po przeprowadzonej rozmowie telefonicznej nie widać na tym wyświetlaczu tłustej plamy od ucha ;) Osz jak mnie to wkurza w moim G1…
Podsumowując
G60 zdobył na razie u mnie kilka plusów, ale zobaczymy, jak to będzie po dłuższym użytkowaniu. Zapraszam za kilka dni na kolejną porcję testów aparatu Garmin-Asus Nüvifone G60 :)

Tagi: Asus, Blogvertising, G60, Garmin, nawigacja
Dodano: 29 lis 2009, godz. 22:09
Komentarze: 8
RSS
Śledzik
Facebook
Vimeo
Last.fm





Obecność tego tajemniczego czarnego krążka wyjaśnia fakt, że firma GARMIN jest współproducentem tego urządzenia. Zawsze taki dołączają do swoich nawigacji. Przy okazji brawa za szybkie rozpracowanie do czego służy – mnie przy pierwszym zetknięciem z nim trochę czasu to zajęło :) (jestem użytkownikiem GPS-ów Garmin od wielu lat).
Dodatkowym niuansem, jest nazwa “Nüvifone”, budząca jednoznaczne skojaerzenia z serią nawigacji samochodowych Garmina o nazwie “Nüvi”.
Na początku nie mogłem rozgryźć tego krążka. Dopiero podczas robienia zdjęć do tego
posta coś mi zaświtało w głowie ;)
a mowia ze czytanie instrukcji nie boli :P
napewno gdzies o tajemniczym krążku wspominają :P
Tacy hardkorzy jak ja instrukcji nigdy nie czytają ;)
tez tak kiedys myslalem
instrukcje sa dla debili
ale to nie rpawda
czasem warto przeczytac, a czasem mozna znalezc cos ciekawego w instrukcji
zreszta dobrze jest wiedzic od czego są te dwie diody w kilku kolorach ktore mrygaja na htc tytn II
innym ciekawym odkryciem bylo rozpisane gniazdo euro w instrukcji od tv, myslałemz e sie przyda, nie przydalo się, ale wiem gdzie szukac :D
Ja spotkałem się 2 razy z matowym wyświetlaczem w Pocketach. Raz w urządzeniu Mio, a drugi raz nie pamiętam. W swoim laptopie też mam matową matrycę (kiedyś miałem błyszczącą) i teraz nie wymieniłbym matowej na żadną błyszczącą, szkoda, że coraz rzadziej producenci je wybierają.
Urządzenie wygląda fajnie, lubię kanty, tylko brakuje mi klawiatury sprzętowej. Pomimo tego, że lubię dotykowe wyświetlacze, to jednak pisać lubię na klawiaturze, którą czuję pod palcem.
Niecierpliwie czekam na kolejne posty.
Spoko, spoko. Instrukcje czytam zawsze, chociaż jestem hardkorem :) Zawsze coś ciekawego można znaleźć, poza tym to lubię. Ale w instrukcjach do Garmina – przynajmniej tych wcześniejszych – nie było nic na temat tajemniczego krążka. Były tam dołączane tylko różnego rodzaju “Quick setup manual” itp.
[...] do kilku zdjęć w galerii, oraz jeszcze serdeczniej do innych blogerów testujących owe telefony. wiecek.biz, blog.fotogenia.info, oraz foto.pwsk.pl. Sami mężczyźni [...]