Dzisiaj, ni z tego, ni z owego, przypomniał mi się pewien zabawny epizod, który miał miejsce w pewnym sklepie fotograficznym. Chodziło mianowicie o to, że jakaś kobiecina o blond włosach uparcie chciała reklamować obiektyw, bo na przedniej soczewce (od środka) znajdował się maleńki paproszek.
Sprzedawca wszelkimi możliwymi argumentami próbował tej przemiłej pani wytłumaczyć, że taki paproszek na pierwszej soczewce nie ma najmniejszego znaczenia, ale kobiecina uparcie twierdziła, że ten paproch jest widoczny na zdjęciach.
Oczywiście racja leżała po stronie sprzedawcy, i w praktyce taki paproch może przeszkadzać tylko i wyłącznie naszemu poczuciu estetyki. Nie będę Was zasypywał dziesiątkami regułek i praw optyki, ale dla potwierdzenia tego, co mówię, przeprowadziłem dla Was pewien eksperyment.
Poniżej przedstawiam trzy pary zdjęć. W każdej parze pierwsze zdjęcie przedstawia aparat, który robił fotkę testową, a drugie zdjęcie jest właśnie tym zdjęciem testowym. Na początek zdjęcie zrobione w najnormalniejszy w świecie sposób:
Jak widać, na pierwszej soczewce obiektywu nie ma żadnych drobinek kurzu ani paproszków, a więc i na zdjęciu testowym nie ma żadnych skaz. Zobaczmy teraz co się stanie, jeżeli zaraz przed pierwszą soczewką umieścimy czarną nitkę:

Przez całą szerokość przedniej soczewki rozciągnąłem nitkę, więc na zdjęciu testowym powinna pojawić się czarna kreska, tak? A guzik prawda! Oto zdjęcie wykonane "przez nitkę":

Na zdjęciu testowym nie ma najmniejszego śladu po nitce. Przysłońmy więc obiektyw czymś grubszym. Pod ręką akurat walały mi się się słuchawki od odtwarzacza, więc przysłoniłem obiektyw kabelkiem od słuchawek.

I jak sądzicie - będzie teraz cokolwiek widać na zdjęciu testowym? Zobaczcie sami:

Potrzebujecie jeszcze jakiś dowodów? Po przesłonięciu obiektywu kabelkiem nadal nic nie widać na zdjęciu. I niby jakim cudem może komuś przeszkadzać ledwo zauważalny gołym okiem paproszek? To jest naturalna sprawa, że obiektywy zasysają do środka kurz i innego rodzaju syf, ale nie ma co siać paniki z powodu jednego paprocha ;) Oczywiście co innego, gdyby taki paproch znalazł się na ostatniej soczewce - wtedy to już można mieć powody do zmartwień.
Na pocieszenie tym, którzy mają w obiektywie jakieś paprochy, powiem, że ja w jednym z obiektywów też mam jakiś syfek ;)
Tagi: fotografia, poradnik, zdjecia,
Dodano: 10 miesięcy temu
Komentarzy: 8



Heh, no wiesz... jak ktoś jest pedantyczny to mu nawet odciska palca na obiektywie przeszkadza
dlatego mam zawsze przy sobie mikrofibrę, a do obiektywu dokręciłem tulejkę i filtr UV da ochrony :P