Z bólem serca muszę przyznać, że pospieszyłem się nieco z zakupem teleobiektywu. Teraz, po kilku miesiącach używania muszę stwierdzić, że to nie jest to, o co mi chodziło, bo o ile ze statywu robi się nim super zdjęcia, to uchwycenie z ręki na ogniskowej 300mm ruchomych obiektów, jakimi są dzieci, staje się praktycznie nierealne.
A przecież fotografia dziecięca i portrety z zaskoczenia, "to jest to, co tygryski lubią najbardziej" ;). Wyjście z sytuacji jest tylko jedno - sprzedać tą Sigmę i zakupić jakieś inne szkło.
Już od ładnych kilku tygodni zbieram informacje o obiektywie Nikkor AF-S VRII 70-300mm f/4.5-5.6G IF-ED...

Ehh... istne cudo. Stabilizacja obrazu VRII pracująca w dwóch trybach, wewnętrzne ogniskowanie, autofocus z możliwością manualnej korekty, ehh... . I chyba nawet jest jeszcze dla mnie osiągalny cenowo (chociaż Kasi to się chyba nie spodoba;), bo kosztuje "tylko" około 2000zł. To znaczy na pewno kupię go (jak już) dopiero po spłaceniu rat za resztę sprzętu. Jeżeli ktoś by był zainteresowany kupnem tej mojej starej Sigmy, to dajcie znać (jak nikt z Was jej nie będzie chciał, to poleci na Allegro).
A o tym Nikkorze możecie więcej poczytać tutaj. I może się powtarzam, ale ja MUSZĘ GO MIEĆ!
Ale swoją drogą - 18mm musi już nieco zniekształcać blisko położone obiekty (tzn na nich najbardziej widać). Takie już uroki szerokiego kąta 
Ale jak dla mnie to już za mało mobilny. Można wiedzieć po co Ci aż tak duże tele? Chcesz na zwierzęta polować z ukrycia?
na 18mm straszne zniekształcenia