Dzisiaj pokażę Wam, jak małym kosztem zrobić ze zwykłego zdjęcia zdjęcie magnetyczne. Zastanawiacie się pewnie, czym jest to całe zdjęcie magnetyczne? Już spieszę z odpowiedzią ;) Kojarzycie takie małe śmieszne magnesiki na lodówki, które kilka lat temu były namiętnie dodawane do wszystkich jogurtów? Chodzi mi o coś podobnego – tylko zamiast obrazka z dinozaurem szamającym jabłko będzie nasze dowolne zdjęcie.
W zasadzie wszystko, czego będziemy potrzebować, to folia magnetyczna. Koszt takiej folii zaczyna się od około 12zł za metr (folia o szerokości 60cm). Z prostych obliczeń mi wychodzi, że kupując zaledwie 1m tej folii będziemy mogli zmagnetyzować 40 zdjęć formatu pocztówkowego, co w przeliczeniu daje około 30 groszy za zdjęcie. Biorąc pod uwagę, że na Allegro za jedno magnetyczne zdjęcie tego formatu trzeba zapłacić 5zł, to koszt 30gr brzmi naprawdę śmiesznie ;)
Po przeszperaniu kilku stron wydaje mi się, że taką folię najkorzystniej można kupić tutaj. Oczywiście do tej ceny trzeba doliczyć jeszcze koszty przesyłki, dlatego warto najpierw rozejrzeć się w swoim mieście za czymś takim (np w agencjach reklamowych).
Gdy już zdobędziemy taką folię, wystarczy wyciąć z niej prostokąt o rozmiarze 10×15cm i nakleić na niego nasze zdjęcie ;) I ot cała filozofia. Teraz możecie pobiec do swojej mamci i przykleić jej do lodówki zdjęcie wnuczka ;)
A teraz mała ciekawostka – za poradnik opisujący dokładnie to samo, co ja Wam właśnie opisałem, trzeba normalnie zapłacić 49zł (przykład;) Nie wiem, czy śmiać się, czy płakać. Rozumiem, że każdy chce jakoś zarobić, ale żeby zdzieranie 49zł za udzielenie komuś informacji, żeby kupił sobie folię magnetyczną uważam za lekką przesadę…

Tagi: fotografia, HowTo, poradnik
Dodano: 22 lut 2009, godz. 15:28
Komentarze: 12
RSS
Śledzik
Facebook
Vimeo
Last.fm





Może warto byłoby opisać jakiś łatwy i skuteczny sposób na naklejenie zdjęcia na tę folię. Tak, żeby odbitki nie popsuć i żeby nie odpadła następnego dnia i żeby jeszcze klej nie wypływał z każdej strony ;)
Najprościej, najczyściej i najskuteczniej – taśma dwustronna ;) Nic nie wypłynie, jest trwała i tania jak barszcz.
Błąd. Ja też zaczynałem od taśmy dwustronnej. Tania nie jest (przeciwnie – jest to najdroższa metoda klejenia; poczuje Pan to robiąc 1000 odbitek miesięcznie;). Nie jest też estetyczna – po jej użyciu widać wyraźne łączenia, co szpeci zdjęcia. No ale tego nie można wiedzieć, jeśli nie szukało się innych metod klejenia.
Ps. Wszelkie kleje odradzam – przetestowałem ponad 20 różnych: długi czas schnięcia, “brudna” praca, zły efekt, zdjęcia tracą na elastyczności.
Ale jest sposób na idealne łączenie; ale o tym pisze już ów “zdzierca”, który za tę całą wiedzę żąda “AŻ” 49 zł;) Polecam się.
I najlepiej jak warstwa klejąca będzie bardzo cienka. No i temat chyba wyczerpany ;)
Oraz, ja jeszcze w kwestii szablonu sporo bym chciała ale uległam czarowi tej notki. Rzeczywiście te magnetyczne zdjątka ładnie i prosto wytłumaczone “kup se folię i wklej” :))))
Taka folie mozna w Zielonej Gorze kupic w Intropapierze na Piaskowej.
Zeby nie bylo to nie reklama, tylko taka mala przydatna rada ;)
O – nawet nie wiedziałem. A moja żona jest tam praktycznie co drugi dzień, bo cały czas dokupuje coś do tych swoich rękodzieł ;)
Witam,
Pan Łukasz jest przykładem jednego z tych internautów, którzy – zgodnie ze szczerą definicją swojego bloga (“śmietnisko myśli”) – preferują rozpowszechnianie niesprawdzonych informacji, byle tylko komuś zaszkodzić. A szkoda, Panie Łukaszu…
Tak się składa, że instrukcja wykonywania zdjęć magnetycznych, o której sprzedaży pisze Pan “zdzieranie” [uśmiech], jest mojego autorstwa, a ja jestem owym “zdziercą”. Z chęcią więc wyjaśnię, w czym rzecz, aby wyprowadzić Pana i Pańskich czytelników z dość błędnego rozumowania. Tym bardziej, że instrukcję tę kupiło ode mnie już kilkadziesiąt profesjonalnych zakładów fotograficznych (czyżby tylko Pan miał rację, a 50 fotografów się myliło myśląc, że zainwestowanie w sprawdzoną wiedzę ma sens?).
Przyznaję: dość zwięźle sparafrazował Pan sztukę wykonywania zdjęć magnetycznych (w sprzedawanej przeze mnie instrukcji poświęciłem temu kilkanaście stron; Pan opisał metodę w kilku zdaniach – brawo!:).
Mam tylko kilka pytań:
1. czy wykonywał Pan samodzielnie zdjęcia, czy tylko o tym słyszał?
2. czy zdaje Pan sobie sprawę, że wykonanie 1 odbitki 10×15 cm to nie koszt 30 gr, jak Pan twierdzi, ale ok. 1,50-2 zł? (nawet odbitki papierowej nikt Panu nie zrobi za 30 gr, a co dopiero magnetyczną!)
3. czy wie Pan, że wprowadza w błąd czytelników twierdząc, że 1 mb. folii kosztuje 12 zł/mb.? (Owszem, jest taka folia, ale z pewnego prostego powodu NIE NADAJE SIĘ DO PRODUKCJI ZDJĘĆ).
Przypuszczam, że odpowiedź na wszystkie 3 pytania brzmi “NIE”.
Wyjaśniam dalej:
“Ośmieliłem się” sprzedawać opracowaną przeze mnie metodę, ponieważ… pracowałem przez nią przez ponad PÓŁ ROKU, a doskonaliłem przez kolejny rok. Owszem, na początku podobnie jak wielu amatorów uważałem, że jest to bardzo prosta sprawa, ale okazało się, że musiałem przetestować kilkadziesiąt różnych kombinacji folii, odbitek i jeszcze jednego ważnego elementu, którego w tym miejscu nie zdradzę, aby osiągnąć najlepszy stosunek jakości do ceny. No ale o tym Pan nie mógł wiedzieć, ponieważ nie czytał Pan mojej publikacji;) a szkoda.
I dalej: samo radzenie komuś, by przyciął sobie prostokąt z folii i przykleił do niej (w jaki sposób – nie wiadomo) zdjęcie, jest nieporozumieniem. Panie Łukaszu, robi się zupełnie odwrotnie: najpierw przyklejamy zdjęcie (trzeba wiedzieć jak, bo – wbrew pozorom – jest to jedna z największych pułapek, co wychodzi w użytkowaniu), a dopiero później przycinamy. Tylko wtedy mamy gwarancję równego przycięcia i prostego zdjęcia.
Błędów w Pańskim tekście jest więcej: podał Pan aż 6 sposobów, które gwarantują, że… zdjęcie się nie uda i “mamcia” się zmartwi…
Panie Łukaszu, przypuszczam, że wkrótce po dodaniu mojego komentarza zostanie on przez Pana usunięty, ale mam nadzieję, że chociaż go Pan przeczyta i zweryfikuje swój tekst. Naprawdę szkoda wypowiadać się na tematy, których się nie zna z autopsji – przez takie opinie Internet staje się właśnie owym “śmietnikiem myśli”, jak sam nazwał Pan swojego bloga. A to wszystko po to, aby ktoś kliknął w reklamę Googla i przysporzył Panu tym samym 30 gr…
Zdradzę Panu, że są skuteczniejsze sposoby na zarabianie; można na przykład zainwestować 49 zł i poznać WSZYSTKIE tajniki produkcji zdjęć magnetycznych;)
Z pozdrowieniami,
Maciej Dutko
- “zdzierca” :)
Szanowny Panie Zdzierco,
cieszę się, iż oświecił Pan naszą czytelniczą (i autorską) brać wypowiadając się o `wszystkich tajnikach produkcji zdjęć magnetycznych’. moim skromnym zdaniem 49 PLN (ewentualnie + koszty przesyłki) nigdy nie zastąpią własnych pomysłów, innych sugestii (wierzę, iż ze szczerego serca) ani doświadczeń i zadowolenia związanego z własnorecznym wykonaniem zdjęć na lodówkę.
SATYSFAKCJA ZROBIENIA CZEGOŚ CHOĆBY ŹLE JEST WIĘKSZA OD SCHEMATYCZNEGO `DOBRZE’.
Bez obrazy, ale Pańską książkę jedynie co to mogę ściągnąć z torrentów w postaci pliku pdf, bo 49 zł. i kilkanaście stron na ten temat to dla mnie za drogo!
pozdrawiam i życzę sukcesów w poszukiwaniu `profesjonalistów’ tj. zakładów fotograficznych nie mających jeszcze wiedzy jaką umieścił Pan w Swojej `wszystkowiedzącej’ książce:)
kwestia kosztów wykonania, poprawności, `straconego’ czasu na próby w afekcie zniszczony materiał i nerwy przy tym toważyszące wynagradzają efekty, które prędzej czy później w wyniku chęci będą dla _NAS_ satysfakcjonujące (choć profesjonalista by się przy tym roześmiał).
Drogi panie Dutko,proszę nie robić internautom wody z mózgu i nie kreować się na boga i
cudotwórcę.Ile to pan poczynił prób zanim uzyskał wynik,ile dziesiątków to kombinacji
musiał pan przetestować,jakie katusze przejść,aby uzyskać pozytywny wynik.Dokonał pan
z pewnością cudu w dziedzinie fotografii.Proszę się nie obawiać pan Więcek nie zepsuje
panu interesu,skoro to aż tak szalenie skomplikowane.I proszę nie odkręcać i nie
wprowadzać w błąd tych co nie daj boże chcieli by choć trochę uszczknąć tej szalenie
skomplikowanej technologii produkcji dla siebie.Z pewnością zakupią u pana instrukcję
produkcji.
Panie “Marcinku” i Panie “Eduardo”,
Abstrahując od żółci, która – jak widzę – Panów zalała (współczuję, ale jestem już przyzwyczajony, że w tym kraju jest sporo osób, które szlag trafia, gdy tylko ktoś osiągnie sukces – jak w słynnym badaniu o stadzie małp i bananie), odpowiem, skoro się dopytujecie. Chociaż nie mam w zwyczaju odpowiadać anonimom, którzy wstydzą się podpisać własnym nazwiskiem, acz gładko przechodzą im przez e-usta wszelkie inwektywy pod adresem innych.
Próby ustalenia metody estetycznego i trwałego połączenia zdjęć z folią magnetyczne trwały pół roku. Kiedy zaczynałem, na rynku nie było folii z klejem, stąd może Panowie nie rozumieją, że nie było to tak oczywiste (notabene folia klejowa pojawiła się w kilka miesięcy po moich rozmowach z producentem, któremu zasugerowałem wprowadzenie takiego produktu na rynek).
Proszę mi wierzyć, że łączenie na taśmę dwustronną czy na płynny klej dawało skutki nienajlepsze – albo łączenia były widoczne, albo klej sztywniał, przez co odbitka traciła na elastyczności. Pozwoliłem sobie zabrać głos w tej dyskusji tylko dlatego, aby oszczędzić osobom źle na tej stronie informowanym już nawet nie samych prób i błędów, ile wydania pieniędzy na zakup niewłaściwego materiału (1 rolka 10 mb. = ok. 120-150 zł). Proszę zrobić z tą wiedzą, co Panowie uważają za słuszne; dialog uważam za zakończony.
Pozdrawiam,
Maciej Dutko