Pewnie każde z Was słyszało wiele w radiu czy telewizji zdania typu "Do aresztu trafił Szymon R.", albo "Barbara K. pobiła swoje własne dziecko!", lub "Marian S. jadąc po pijanemu potrącił rowerzystę!".
Można sobie zadać pytanie: po kiego grzyba to utajniać? Skoro umieli popełnić zbrodnię, to niech teraz umieją się przyznać kim są! Niech się wstydzą za swoje czyny! Ale niestety w naszym kraju ten problem rośnie... ciągle rośnie. Ciągle się tylko mówi o problemie ochrony danych osobowych - i to ciągłe gadanie już powoli nas ogłupia. Wczoraj na ten przykład słyszałem w Radiu takie zdanie "W najbliższym czasie stanie przed komisją były prezydent Polski Aleksander K.!". Przecież to już jest paranoja. Pewnie w najbliższym czasie wydadzą nowe książki telefoniczne - i będa w nich tylko imiona i pierwsze litery nazwisk. A w szkołach obecność będzie wyczytywana tak: "Basia J.? / - jestem!", "Andrzejek W.? / - obecny!" itp.
Ehh... paranoja w naszym kraju, paranoja!
A ja od dziś zaczynam się podpisywać Łukasz W. (i w dowodzie osobistym też zażądam zatajenia nazwiska;)
A teraz coś na deser ;) Skoro przeczytałeś ten post do końca, to znaczy, że musiał Cię zainteresować. W takim razie powinny też przykuć Twoją uwagę takie posty, jak Polskie drogi i strategia czarnych punktów, Wesołych świąt Panie..., czy chociażby Pedofile chcą prawa do adopcji!. Ponadto warte przeczytania mogą się jeszcze okazać posty Tego już za wiele... i Ach ta straszna szkoła. Miłej lektury.
Dodano: 2 lata temu
Komentarzy: 9
Agnieszka B się kłania
). Cudaczną rzeczą było informowanie w prasie o "Procesie Prałata Henryka J. proboszcza jednej z Gdańskich Parafii", gdy w Trójmieście o Monsigniore słyszał każdy
Niestety - takie prawo. Odtajnienie pełnych danych osobowych może zawyrokować sąd, jako karę dodatkową. Gdzieś pojawił się taki pomysł o podawaniu do publicznej wiadomości np. pełnych danych kierowców, którzy zostali zatrzymani za jazdę po pijanemu. Niestety średnio się to wszystko przyjęło... Anyway, jestem za publikowaniem pełnego nazwiska w przypadku osób skazanych prawomocnym wyrokiem.

















Nie popieram, notka wywołana niedoinformowaniem. A przykład z Andrzejem L. gdzies w kabarecie słyszałem ;P Myślę że nie ma większego sensu wywoływać dyskusji akurat TUTAJ... pojedyńcze osądy rzucą światła na sprawę